Blog "klaszkie"
Komentarze do notki

na swoim

klaszkie | 2010-03-23 | 17:17:19

Dziś zaczęłam dzień bardzo ambitnie - z samego rana wybrałam się na basen i przepłynęłam kilometr. Potem przyszła do mnie na śniadanie Lipa, która zaczęła dzień jeszcze ambitniej i jeszcze wcześniej - półtoragodzinną lekcją hiszpańskiego o ósmej rano. Po tak ambitnym początku dnia z czystym sumieniem wtrząchnęłyśmy po jajeczku na miękko (nie ma nic lepszego na śniadanie niż jajeczko na miękko, uważam) i bułeczce mikro-ciabatce, wypiłyśmy po dzbanku świeżo mielonej wietnamskiej kawy (odmiana Highland), którą sobie sprowadzam od ulicznego sprzedawcy kawy z Hanoi, i udałyśmy się do biura na prawie-walne, które Lipa zwołała w celu oczyszczenia atmosfery pomiędzy wspólnikami. Prawie-walne, bo jedyny mężczyzna w naszym gronie został za zgodą wszystkich zwolniony z obowiązku uczestnictwa (jako osobnik irracjonalny, który tylko by zaognił atmosferę). Po dwóch godzinach spokojnej rozmowy, podczas której każda z sześciu obecnych na spotkaniu wspólniczek miała okazję powiedzieć, co jej leży na sercu, sformułowałyśmy wnioski na przyszłość, pożegnałyśmy się cmokami w policzek i rozeszłyśmy do domów.

 To właśnie najbardziej sobie cenię w naszej firmie - że działa jak sprawna społeczność matriarchalna - ahierarchiczna, elastyczna i niesformalizowana, dająca każdemu członkowi (a właściwie każdej członkini) poczucie, że jej interesy i priorytety, jej mocne i słabe strony zostały wzięte pod uwagę i uwzględnione w wypracowanym finalnym konsensusie. Konsensus ten dotyczy sposobu rozdzielania pracy - sprawy ważnej i budzącej emocje, bo przekładającej się bezpośrednio na zawartość naszych portfeli - a polega na tym, że odrzucamy wprowadzoną pewien czas temu mechanistyczną, sztywną zasadę (wymagającą upierdliwej sprawozdawczości i notorycznie łamaną, bo jej sztywność nie pozwalała odpowiednio elastycznie reagować na złożoną i zmienną sytuację) na rzecz podejmowania decyzji na bieżąco, w oparciu o zdrowy rozsądek i w poczuciu troski o to, żeby żaden członek naszej społeczności nie został pokrzywdzony.

 Utopia? A jednak się kręci... już od sześciu lat, w lepszych czasach i w gorszych. Nasza firma nie wejdzie nigdy na giełdę, nie podbije listy Fortune 500, a z nas nie uczyni milionerek. Nie - ale za to daje nam rzadki luksus pracy z ludźmi, których lubimy, cenimy i darzymy zaufaniem, i na zasadach, które same ustalamy.

| ()



+ Dodaj komentarz

« wróć


Darmowe Blogi Blogx.pl | ZałóżBloga


Toruń · Muzyka · MP3 · Filmy ·